Planowanie wydatków + sposoby na oszczędzanie - rodzina2plus1




Photo credit: Foter.com



Jakiś czas temu zaczęłam się zastanawiać, dlaczego wydajemy więcej, niż powinniśmy, oraz na co dokładnie wydajemy. 
Zrezygnowaliśmy z jedzenia poza domem, na wielkie wycieczki nie jeździmy a zakupy niezwiązane z produktami spożywczymi, już dawno nie miały miejsca. 

Postanowiłam po rozmowie z Krystianem, że zacznę rozpisywać nasze dochody i wydatki. Zaczęliśmy zbierać paragony i trzymamy to w jednym miejscu. Każdą wypłatę z bankomatu, przelew czy płatności kartą odnotowuje w tabeli. Dzięki temu widzę ile i na co wydajemy w danym tygodniu. 
Tabele mam rozpisaną na tygodnie, z tego względu, że tak nam wygodniej. Nasze dochody wpływają na konto raz w tygodniu, a nie tak jak u większości osób raz w miesiącu. Przed rozpisanymi tygodniami mam jedną tabelę, pokazującą cały miesiąc i zaznaczam wszystkie stałe zobowiązania. Np. 23. każdego miesiąca mamy płatność za internet i taka adnotacja jest w miesięcznej tabeli.
Wypisujemy również jakie wydatki mogę mieć miejsce w danym miesiącu, ale nie muszą. Np. Gdy planujemy podróż do Polski, to biletów szukamy wcześniej i to bierzemy pod uwagę. 

Przechodząc do planu tygodnia, to zapisujemy wszystko, co wpłynęło na nasze konto, oraz ile z niego wydaliśmy. Nie rozpisuje dokładnie każdego produktu, bo wszystko jest na paragonach.
Skupiamy się na kwotach końcowych, np. jeśli w supermarkecie zapłaciliśmy 50 euro, to tyle wpisuje do tabeli. 
Wypłat z bankomatów również nie rozpisuje na poszczególne wydatki, z dwóch oczywistych powodów. :
 * Po pierwsze, z bankomatu przeważnie wypłacamy, aby mieć na drobne wydatki, typu mleko, chleb czy woda. Tabela nie miałaby końca.
* Po drugie, nie chce aż tak kontrolować wydatków. Np. Krystian ma prawo mieć swój grosz w kieszeni, z którego nie musi się tłumaczyć. Może głupi przykład podam, ale gdybym ściśle wszystko rozpisywała, to Krystian nawet nie napiłby się piwa z kolegą, bo byłby pod kontrolą, a tak ma swoje zaskórniaki, z którymi robi to, co chce i kupuje to, na co ma ochotę. 



Od kiedy zaczęłam wszystko rozpisywać, widzę, na co możemy sobie pozwolić, a z czego lepiej zrezygnować, aby zaoszczędzić.




Sposoby na oszczędzanie.

Zapiski prowadzę od 3 tygodni. Może nie jest to zbyt długi czas, ale mimo tego widzimy, gdzie popełnialiśmy błędy, i gdy je poprawiliśmy, zauważamy, że nasz budżet się poprawia.
Sposoby na oszczędzanie, które u nas się sprawdzają to przede wszystkim lista zakupów. Wcześniej wchodziliśmy do sklepu i ładowaliśmy do koszyka wszystko na zasadzie, że się przyda. Efekt tego był taki, że sporo produktów lądowało w koszu, bo nie daliśmy rady ich zjeść i się zepsuły.
Aby zaoszczędzić na zakupach spożywczych, warto usiąść i rozpisać obiady na cały tydzień. Do tego stworzyłam osobą tabele, gdzie wpisuje pomysły na obiady, a obok produkty, których potrzebuje, a nie mam ich w domu. Jest to świetne rozwiązanie, bo kupujemy tylko to, co potrzebujemy. Na tę listę wpisuje również produkty, które się skończyły bądź została reszta i zużyje produkt w ciągu kilku dni.


Kupujemy wszystko z listy, a w tygodniu, gdy zabraknie mleka, czy trzeba iść po chleb, to wysyłam Krystiana. On kupi to, co musi, a ja zawsze dobierałam, a to sok, a to ciastka, a to batonik. Niby wydatek nie wielki, ale po kilku wyjściach do sklepu suma zbędnych wydatków rosła.
Zrezygnowaliśmy z dużej ilości słodyczy oraz kupujemy mniej przekąsek. Robi to dobrze nie tylko na nasz budżet, ale również na wagę i samopoczucie.
Na spożywce można również zaoszczędzić w jeden łatwy sposób. 
Nie kupujemy soków, tylko wodę, najzwyklejszą i sami dodajemy sok (babcia wysłała nam zapasy z polski domowej roboty) cytrynę czy limonkę z miętą. Smakuje lepiej, jest zdrowsza i tańszy jest jej koszt.
Wędlinę nie zawsze, ale od czasu do czasu również robimy sami.
Obiady i inne posiłki jemy w domu, zrezygnowaliśmy z fast foodów.
Jemy delikatnie przyprawione dania ze względu na Zosie, dzięki czemu przypraw zużywamy mniej.
Ograniczyliśmy trunki typu piwo, wino, wódka czy whisky. Pijemy okazjonalnie, a nie jak wcześniej do filmu, do kabaretu czy tak po prostu.
Teraz najważniejsza, najdroższa i najbardziej z tej zmiany jesteśmy dumni. Oboje rzuciliśmy palenie. Tak, nieidealna mama paliła. Nie jest to nawyk, którym warto się chwalić, jednak zerwanie z nałogiem jest powodem do dumy. Oprócz lepszego samopoczucia i rozpierającej dumy najbardziej cieszy się nasz budżet, bo na papierosy wydawaliśmy 55 € tygodniowo. 



Odkąd kupiliśmy dom to mamy ogromną chęć oszczędzania, aby jak najszybciej wyremontować domek i wrócić do Polski. Wiemy, że każdy zaoszczędzony grosz nas do tego przybliża.

Polecam

Planowanie wydatków + sposoby na oszczędzanie - rodzina2plus1

Photo credit:  Foter.com Jakiś czas temu zaczęłam się zastanawiać, dlaczego wydajemy więcej, niż powinniśmy, oraz na co dok...