czwartek, 27 kwietnia 2017

pokój dziecka - inspiracje









Znacie to uczucie, kiedy musicie zagospodarować przestrzeń dla osoby, która nie mówi i nie pomoże Wam w niczym. ?

Przed Nami właśnie takie wyzwanie. Musimy urządzić pokój dla Zosi. Taki, w którym będzie jej dobrze. Będzie lubiła tam się bawić i spędzać czas oraz przespanie nocy nie sprawi jej problemu.

Czasu mamy sporo, myślimy zająć się tym na spokojnie w wakacje. Jednak od jakiegoś czasu szukamy inspiracji w sieci. W tym przypadku Pinterest nie zawodzi.
Postawiliśmy na jasne kolory: Biel, szarość i pastele. 




\





























Wiemy na pewno, że zrobimy jej biblioteczkę. Mamy w kolekcji już kilka książeczek. Efektami na pewno się z Wami podzielimy, ale wszystko w swoim czasie ;)








Myślicie sobie: „nuda”. Teraz wszystko w takich samych kolorach. Dlatego zaczęłam się zastanawiać czy nie wprowadzić jakiegoś wyrazistego koloru. Może zasłonki, poduszki bądź dywan? A może zaszaleć i jedną ścianę pomalować na jakiś szalony kolor. ?
A w pokojach Waszych dzieci jakie macie kolory? Stonowane, czy bardziej szalone? Biel i szarość czy wszystkie kolory tęczy?







poniedziałek, 24 kwietnia 2017

#INSTAMAMA

(zdjęcie z neta)



Jesteś mamą i robisz milion zdjęć swoim pociechą ? To zupełnie naturalne.
Zwróć uwagę, że ilość zdjęć jest odwrotnie proporcjonalna do wieku dziecka. Im dziecko starsze, tym mniej zdjęć jesteś w stanie zrobić. bo albo ucieka, albo po prostu nie ma na to ochoty.
Kiedy Zosia była mała, mogłam jej robić milion zdjęć, teraz jest ciężko zrobić jakiekolwiek, bo jest ciągle w ruchu i każde zdjęcie jest rozmazane. Ja jako matka nie mam serca zmuszać jej do jednej pozycji, bo dla niej to żadna frajda a zdjęcia wymuszane nie mają swojego uroku.


Osoby posiadające instagram'a pewnie wiedzą kim są #instamamy. 

Ja rozróżniłam 3 rodzaje instamatek:


1. Zwykłe szare myszki


Są to mamy, które mają instagrama, i prowadzą go dla siebie, nie zważając na ilość lajków i followersów. Nie dodają dziesiątek zdjęć, a raczej wrzucą coś sporadycznie. Takie mamy chyba lubię najbardziej. Tam nie znajdziecie sztucznie pozowanych zdjęć i lokowania setek produktów.


2. Chwalipięty


Są to mamy, które wstawiają po 10 zdjęć różniących się tylko miną bądź ułożeniem ręki czy nogi. Takie mamy zazwyczaj zbierają mało lajków, a użytkownicy nie przywiązują do nich uwagi.



3. Instablogerki


Mamy, które wykorzystują instagram i zdjęcia dzieci do reklam i zarobków. Trochę to przykre, bo gdyby nie słodka istotka, to nikt o tych mamach nie miałby pojęcia.




Na koniec ciekawostka: Słyszałyście, że na insta można kupić sobie followersów i że podobno to teraz bardzo modne? Szkoda tylko, że w ten sposób oszukuje się ludzi. Jedna z mam, którą obserwuje na instagramie, zdradziła ostatnio, że istnieje jakaś aplikacja, która za nas komentuje zdjęcia, tylko po to, abyśmy byli aktywni. Dla mnie to chore, bo co to za frajda z prowadzenia takiego konta?





A wy korzystacie z instagrama? Zostawcie namiary do Was w komentarzu. 

Nas znajdziecie Tu -> INSTAGRAM

Więcej nas również na FACEBOOK'U 

czwartek, 13 kwietnia 2017

Pierwsza sesja zdjęciowa Zosi








Gdy byłam w ciąży, nawet do głowy nie wpadł mi pomysł, aby zabrać Zosię na sesję zdjęciową. Kiedy jednak Zosia zawitała po drugiej stronie brzuszka i szczęśliwe wróciłyśmy do domu, w mojej głowie zaczęły krążyć myśli, że fajnie byłoby uwiecznić te pierwsze dni jej życia, tak profesjonalnie, a nie telefonem w domu.
Wieczorem, gdy Zosia wykąpana i nakarmiona już spała, przeglądałam Facebook'a. Wyświetlił mi się post Pani Kamili, która zapraszała na sesję. Przejrzałam zdjęcia, które Pani Kamila miała na swojej stronie, pokazałam Krystianowi i oboje stwierdziliśmy, że chcemy dla Zosi taką pamiątkę. Umówiliśmy się na sesję, Zosia miała skończony tydzień. 


Dziś, po 9 miesiącach, pierwszy raz zdjęcia z sesji zobaczą osoby „trzecie”. Do tej pory zdjęcia z tej sesji widzieli tylko najbliżsi. ;)


















Pewnie zadajecie sobie pytanie, czy warto się wybrać na taką sesję. Nie wiem, jakie są stawki w Polsce, my w Irlandii płaciliśmy coś w granicach 50 euro. Myślę, że to fajna pamiątka dla rodziców, dziadków a w przyszłości dla głównego bohatera sesji. Zdjęć telefonem możemy zrobić mnóstwo, jednak takie zdjęcia są, przynajmniej dla nas czymś wyjątkowym.



Bądź na bieżąco:)

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *