Popularne posty

środa, 12 lipca 2017

Kobieto, nie bój się porodu!

Jesteś w ciąży i na kawce z koleżankami nasłuchałaś się jakim traumatycznym przeżyciem jest poród?
Obawiasz się, jak to będzie u Ciebie, czy dasz radę, czy zniesiesz ból?


Głowa do góry! Urodzić i tak
musisz. ;)



Mało motywujący wstęp? Owszem, ale ja Ci nie napiszę, że poród to relaks na sali porodowej, bez bólu, i że będzie tak jak na kawce z psiapsiółką.

Zanim zaczniesz czytać dalej, musisz wiedzieć, że każdy poród jest inny i  każda kobieta go inaczej znosi. Ważne jest nastawienie mamy, która przekracza próg sali porodowej.


Myślisz sobie, że się wymądrzam, bo pewnie poród miałam lekki, albo jeszcze lepiej, bo pewnie to była cesarka. Otóż nie. Rodziłam naturalnie i poród nie był lekki. Chyba żaden poród lekki nie jest. Jednak według mnie dużą rolę odgrywa nastawienie kobiety. Ja byłam przygotowana i nastawiona psychicznie, że poród boli. Wiedziałam, żeby się nie bać, bo strach w niczym nie pomoże, a będzie robił tylko sztuczny tłok na sali porodowej.
Myślę, że kobieta powinna być również przygotowana na ewentualną cesarkę. Poród różnie przebywa i nie mamy na to wpływu.



Mówią, że kobieta po porodzie zapomina o bólu...


Zgadzam się z tym. Za kilka dni minie rok od mojego porodu, a ja już na drugi dzień niewiele pamiętałam, wszystko opowiadał mi Krystian. Gdy urodziłam Zosie i zobaczyłam ją uśmiechniętą, nic innego nie miało znaczenia. Ból poszedł w nie pamięć. Drogie przyszłe mamy, same się przekonacie, że nie ma się czego bać.


Nie zostań z tym sama!


Myślę, że warto podczas porodu mieć kogoś bliskiego obok. Ze mną był partner, oboje tego chcieliśmy i nie braliśmy innej opcji pod uwagę. Jednak jeżeli wasz partner, nie może bądź nie chce być przy porodzie, to poproście mamę, siostrę czy przyjaciółkę. Szczerze polecam. Warto w takiej chwili mieć wsparcie.



Połóg.


Pewnie nie raz czytałyście o strasznym połogu, który to jest gorszy niż sam poród. Nie wiem, skąd to się bierze i jak kobiety, które go opisują, przechodzą ten czas, ale dla mnie to nie było nic strasznego.



Byłam szyta. Zewnętrznie i wewnętrznie. Urodziłam w nocy, a nad samym ranem chodziłam jak przed ciążą i normalnie siadałam. Wszystko wkoło siebie i Zosi robiłam sama. Nie prosiłam o środki przeciwbólowe (w Irlandii byłam o to pytana średnio co godzinę), bo nie było takiej potrzeby. Oczyściłam się w 4 tygodnie. Po 6 tygodniach od porodu byłam na kontroli ginekologicznej. Tego również nie ma się co bać. Będziecie wiedziały, czy wszystko się goi i czy wszystko jest ok.


Pozdrawiam! Agata


PS. Drogie przyszłe mamy głowa do góry, a mamy „po fachu” podzielcie się swoimi doświadczeniami ;*